Strategie inwestowania-Mafia na giełdzie w GIEŁDA-Edukacja - bossa.pl
2017.08.21, godz. 04:37
raport-miesieczny-portfel-dm
kontakt

Inwestowanie na rynku kapitałowym wg zasad "Ojca Chrzestnego"

Wprowadzenie

Wszyscy doskonale znamy filmy gangsterskie. Nieważne jakie mamy przekonania polityczne czy też religijne. Nieważne czy wolimy brunetki czy blondynki. Z rozmów z inwestorami giełdowymi wiem, że kochają klimaty mafijne. Można zapytać co ma mafia wspólnego z inwestowaniem na giełdzie (i nie mam bynajmniej na myśli tylko poznańskiej "wirówki")? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że niewiele. A jednak ma i to dużo!!!

Najważniejszym filmem gangsterskim, który znamy chyba wszyscy jest "Ojciec Chrzestny" (The Godfather), nakręcony przez F. Coppolę w 1972 r. Po nim na ekrany kin weszły kolejne produkcje poświęcone mafii: któż z nas nie widział "Człowieka z blizną" (Scareface), "Chłopców z ferajny" (Goodfellas) czy "Donniegio Brasco" oraz kolejnych części "Ojca Chrzestnego". Na polskim podwórku warto wspomnieć o "Psach" czy też o "Sarze", że o "Gangsterach i filantropach" z 1962 r. nie wspomnę.

Jakie wnioski może wyciągnąć przeciętny inwestor z "Ojca chrzestnego" dla siebie. Co z tego filmu da się przenieść na rynek kapitałowy? Ten film doskonale oddaje walkę, jaka toczy się wewnątrz bohaterów. Podobną toczą w sobie zwykli, przeciętni ludzie. Chociaż mało komu dane jest prowadzenie przestępczej działalności na wielomiliardową skalę (ba, któż z nas nie marzył aby być szefem mafii?), czy też choćby kierowanie gangiem kradnącym torebki staruszkom w parku (no o tym chyba jednak mało kto marzył), to jednak każdy z nas w jakimś zakresie znajduje się gdzieś pomiędzy niezależnością a wypełnianiem obowiązków, pomiędzy strachem a chciwością, pomiędzy lojalnością - w stosunku do rodziny, przyjaciół, celów, idei - a zdradą. Inwestorzy nie różnią się w tych odczuciach od innych ludzi, także od szefów mafii. Podobnych emocji doświadczają także hazardziści. Jak wiemy, wielką umiejętnością w kasynie jest odejście od stołu wtedy, gdy szczęście przestaje sprzyjać graczowi (tutaj polecam film "Kasyno", w którym oprócz hazardu przewija się świat mafii).

No więc czego może się nauczyć przeciętny inwestor od Don Corleone? Jest kilka takich elementów, które przedstawię poniżej w punktach.

1. Oferta "nie do odrzucenia"

W słynnej scenie "Ojca Chrzestnego" Don Corleone (grany przez Marlona Brando) prosi producenta filmowego J. Woltza, aby aktor Johny Fontane otrzymał główną rolę w filmie "New Word War II". Prośbę Dona przekazuje jego doradca (jednak nie inwestycyjny tylko doradca strategiczny zwany z włoskiego consigliere) - Tom Hagen. Tom swoją prośbę nazywa "przysługą". Dumny J. Waltz odrzuca prośbę, bo jak tłumaczy: wcześniej J. Fontane "ukradł" mu jego najcenniejszy talent - jakąś wschodzącą gwiazdeczkę w branży filmowej.

W dalszej części filmu Michael Corleone (Al Pacino), który przejął już interesy rodziny Corlenoe stając się Donem, używa tego samego argumentu, gdy stara się przenieść interesy Rodziny Corleone z Big Apple do Las Vegas. Wszyscy pamiętamy jak zakończyły się obie te prośby. Tragicznie!!! Oczywiście dla tych, do których były skierowane i którzy odmówili!

Jakie przesłanie płynie dla inwestorów giełdowych z tych dwóch scen? Otóż i ono: gdy Don prosi o przysługę, lepiej przyjąć od razu pierwszą ofertę. Na giełdzie zasada ta ma szerokie zastosowanie. Czas na rynkach giełdowych możemy podzielić się na dwie grupy. Na czas, kiedy możemy grać na giełdzie i na czas, kiedy musimy grać na giełdzie. Tę zasadę można przedstawić także jako: akcje należy kupić nie wtedy, gdy się ma pieniądze, ale wtedy, kiedy należy je kupić!

Ten pierwszy okres (kiedy możemy grać na giełdzie) może zostać przez inwestorów nawet pominięty. Na rynku kapitałowym czy też pieniężnym mamy często do czynienia z trendem bocznym. Panuje stosunkowo duża niepewność, co do zachowania się rynku - spadki giełdowe przeplatają się ze wzrostami. Wtedy jest bardzo trudno zarobić jakieś pieniądze na rynku - trzeba się nieźle napracować, a wynik jest bardzo niepewny (słynny inwestor J. Livermore mówił o takim rynku, że jest tak wąski, że nawet skunks nie mógł wydać z siebie żadnego zapachu). Tylko po co się tak wysilać? Możemy nie skorzystać z oferty składanej nam przez rynek.

Drugi okres (kiedy musimy grać na giełdzie), to coś w rodzaju "oferty nie do odrzucenia" złożonej nam przez rynek. W szczególności dotyczy to ewidentnych sygnałów płynących z analizy technicznej w postaci m.in: przełamania poziomów oporu lub wsparcia, wybicia z okresu konsolidacji - zwłaszcza dotyczy to sygnałów potwierdzonych wzrostem wolumenu obrotów. Mogą to też być pozytywne lub negatywne informacje napływające na rynek. Zachowanie giełdy jest stosunkowo proste do przewidzenia - obserwujemy wyraźny trend wzrostowy lub spadkowy trwający przez pewien okres. Jako przykład można podać silne trendy wzrostowe na GPW w okresie Internetmaii (1999 - 2000) lub hossę z okresu 2003 - 2007, że o spadku ze stycznia 2008 r. nie wspomnę. Ważna rzeczą jest to, że zachęt tego typu pochodzących od rynku do inwestowania nie możemy odrzucić, nie możemy zignorować lecz MUSIMY dokonać transakcji w nadziei na zysk. W tym czasie jest bardzo łatwo zarobić pieniądze - wystarczy tylko "podłączyć" się do trendu, a rynek zrobi już swoje. Z punktu widzenia strategii inwestycyjnych i finansów behawioralnych, nieskorzystanie z oferty stwarzanej przez rynek jest w takim przypadku dużym błędem.

Wszyscy przecież "kochamy" trend wzrostowy i często tylko w czasie hossy inwestujemy na giełdzie - panuje powszechne przekonanie, że podczas hossy "wszyscy" zarabiają. Jednak niektórzy znacznie lepiej czują się w trendzie spadkowym - jako przykład można podać J. Rockefellera, który olbrzymią część swojej fortuny zarobił na pozycjach krótkich w czasie Wielkiego Kryzysu z lat 1929 - 1932. W trakcie moich rozmów z inwestorami na rynkach zagranicznych często widać było preferencje poszczególnych inwestorów do operowania w trakcie hossy lub bessy. Pamiętajmy jednak, że pozycje krótkie (akcje) lub krótka sprzedaż (kontrakty terminowe), wykorzystywane do zarabiania w trakcie spadków, stoją jakby w sprzeczności z naturalnym sposobem inwestowania - najpierw kup, a potem sprzedaj (pozycja długa). Ale odwrotnie? Czyli najpierw sprzedaj a potem kup (pozycja krótka)? Nie, do tego trzeba się przyzwyczaić (jak do ruchu lewostronnego w Wielkiej Brytanii).

A w jakim rynku Państwo zdecydowanie łatwiej się czują? We wzrostowym czy spadkowym. Kto lubi grać na zwyżkę - ręka w górę. A kto preferuje silne spadki - ręka w górę? Zawodowi gracze muszą dobrze grać w trendach bocznych. Ich zadaniem jest wykorzystanie każdej zwyżki (lub zniżki kursu). Nie kilku z nich czy też niektórych, ale wszystkich. Często początkujący inwestorzy wpadają w pewną psychologiczną pułapkę - nie chcąc zmarnować żadnej okazji do zarobienia na giełdzie. Każdy nawet najmniejszy ruch kursu jest dobry, aby zarobić. W żargonie giełdowym używa się do opisu tego zjawiska określenia, że "pieniądze parzą" inwestora. Chodzi jednak o to, aby właściwie wyczuć odpowiedni moment do przeprowadzenia transakcji. Zarówno trend boczny, jaki i rynek w trendzie wzrostowym lub spadkowym ma swoje wady i zalety. Dlatego też jest atrakcyjny dla różnych grup inwestorów. Podobnie wygląda sprawa z doborem akcji do portfela. Okazuje się, że określone grupy inwestorów kupują tylko pewne akcje. Przeanalizujmy tabelę notowań z ostatniej sesji. Jakich akcji Państwo w życiu nie kupili? (a na marginesie zapytam, czy wiedzą Państwo co robią te firmy?).

We wszystkich przypadkach grania na giełdzie główna idea pozostaje zawsze taka sama. To rynek stwarza inwestorom okazję i jednocześnie jest sędzią ich poczynań. Rynek w tym sensie jest właśnie Donem. A kiedy Don czyni propozycję, musimy ją przyjąć - otworzyć pozycję. Często dla gracza kwestią samodyscypliny jest nie odmówić Donowi, bo potem bardzo tego żałuje.

2. Złe wieści przekazuj szybko

Po spotkaniu z producentem J. Wolzem w sprawie roli dla J. Fontane, Tom Hagen usprawiedliwia się: nie może zorganizować samochodu, aby odwiózł reżysera na lotnisko i mówi: "Mój pracodawca nalega na informowanie go o złych wiadomościach natychmiast". Od razu daje do zrozumienia, że im szybciej dostajemy złe informacje, tym prędzej możemy podjąć określone działania w celu zapobieżenia fatalnym skutkom. Jeśli zamiast prawdy - nawet najgorszej - otrzymujemy informacje zgodne z tym, czego się spodziewamy- narażamy się na ryzyko popełnienia błędu w grze na giełdzie. Niech prawda będzie nawet najbardziej bolesna - ale niech to będzie prawda!

Inwestorzy podejmują decyzje na podstawie tego, co analitycy techniczni mówią. Nie podejmuje się przecież decyzji na podstawie tego, co analitycy mogliby powiedzieć, albo tego co chcielibyśmy, aby powiedzieli. Jeśli analityk techniczny mówi, że nadszedł czas na otwarcie pozycji, to inwestor powinien otworzyć taką pozycję. Jeśli zaś analitycy sygnalizują zagrożenie na rynku akcji, należy zwrócić uwagę na tego typu ostrzeżenie i zredukować (lub zlikwidować) pozycję. To samo można powiedzieć w stosunku do analizy fundamentalnej, teorii portfelowej czy też innych metod inwestowania na rynkach.

Z zasadą przekazywania złych wieści związana jest zasada akceptowania małych strat. Straty są tak naprawdę jedynymi złymi informacjami, jakie liczą się w tradingu. Jeśli potrafimy je szybko rozpoznać i błyskawicznie zareagować - to my kierujmy naszą grą na giełdzie, a nie ona nami. A to zasadnicza różnica.

3. Nigdy nie mów nikomu nie należącemu do rodziny tego, co myślisz

W trakcie spotkania Dona Corleone z jego rywalami Sonny na głos mówi, co myśli o tego typu układach. Don Corleone upomina Sonniego, aby nigdy przy obcych nie mówił tego, co naprawdę myśli. W innej scenie Fredo upomniał nowo mianowanego Dona (a jednocześnie młodszego brata) Michaela, kiedy Michael chciał odkupić część kasyna od ówczesnego zwierzchnika Freda - Mo Greena. Wtedy Michaele Corleone ostrzega Freda, aby nigdy więcej nie opowiadał się po stronie osób spoza Rodziny.

Oba zachowania uważa się w kręgu mafii za jeden z poważniejszych faux pas. Dla członków mafii Rodzina stała bowiem na pierwszym miejscu. I na drugim i trzecim. Na czwartym też, itd. Nie ma bowiem w mafii rzeczy ważniejszej niż lojalność.

Dla graczy giełdowych Rodziną są oczywiście prawdziwi, stworzeni z krwi i kości, ukochani, przed którymi nie powinni mieć żadnych sekretów inwestycyjnych. Inwestorzy należą też do innej "Rodziny" - składają się na nią metody i systemy inwestycyjne. Także parametry przeprowadzania inwestycji, jeśli gramy wspólnie z innymi inwestorami, z którymi tworzymy coś w rodzaju zespołu inwestycyjnego.

Okazuje się, że istotnym dla nas jest to, co nie należy do Rodziny. Nie należy do Rodziny przypadkowo spotkany na ulicy człowiek, czy mężczyzna siedzący obok w samolocie. Do Rodziny nie należy też bratanek (szwagier), przed którym chcielibyśmy pochwalić się swoimi genialnymi dokonaniami giełdowymi albo zaimponować trafnością podejmowanych decyzji. Któż z nas tego nie robił! Członkiem Rodziny nie jest też żaden współpracownik siedzący tuż obok w pracy, który nieustannie łaja się za kupienie lub sprzedanie niewłaściwych akcji. I do tego jeszcze w nieodpowiednim czasie.

Wielu zawodowych graczy uważa, że porady inwestycyjne są dla kelnerów. Tak myśli m.in. Jim Cramer, zarządzający funduszem hedgingowym, późniejszy założyciel portalu TheStreet.com. Jego zdaniem, w dłuższych horyzontach czasowych niewiele można zarobić na  źródłach darmowych porad inwestycyjnych. Jednak dużą pokusą jest imponowanie innym swoją wiedzą giełdową. Dodajmy, że wiedza giełdowa przypomina coś w rodzaju wiedzy tajemnej czy też raczej ezoterycznej, o którą zabiega cały tłum zagubionych graczy giełdowych. No, ale przecież oni nie są "wtajemniczeni".

Imponowanie wiedzą nie wnosi nic nowego do strategii inwestowania osoby udzielającej porady. Co gorsza, wystawia ją na krytykę w przypadku, gdy prezentowany scenariusz wydarzeń nie spełni się, lub na zazdrość innych, gdy na złość innym rzeczywiście się spełni. W ten sposób można się nieźle zbłaźnić.

Jeśli mamy pomysł, napiszmy książkę, otwórzmy blog albo załóżmy serwis z poradami inwestycyjnymi. Jednakże niech tylko najbliżsi wiedzą, co robimy z pieniędzmi stanowiącymi często coś, co jest określane mianem "pieniądze rodzinne". Ale tutaj kończą się nasze zwierzenia jako tradera. Niech inni albo przeczytają o naszych wspaniałych sukcesach w następnej edycji Parkietu lub też zobaczą nas na okładce Forbes'a.

"Ci, którzy wiedzą - nie mówią. Ci zaś, którzy nie wiedzą - mówią dużo". W dalekowschodnich książkach z zakresu inwestowania na giełdzie często przytacza się zasadę trzech małp, z których pierwsza ma zakryte usta, druga - oczy, a trzecia - uszy. Teraz mamy na myśli oczywiście - tę pierwsza małpę. Nie sztuką jest nic nie mówić (zakryte usta małpy symbolizują milczenie) lecz mówić tylko te rzeczy, które nie dotyczą Rodziny. Nie zdradzają naszych metod inwestowania. Pamiętają Państwo jak Don Corleone mówił "nie": "Niech twoje 'nie' brzmi jak 'tak'. I chociaż druga strona jest świadoma, że powiedziałeś "nie", to odchodząc jest przekonana, że się w zasadzie się zgodziłeś".

Lojalność w stosunku do Rodziny można przedstawić też inaczej. Wielu inwestorów od czasu do czasu analizuje swoje inwestycje i stara się wyciągnąć wnioski, dlaczego zagrało tak, a nie inaczej. Jeśli inwestor przez cały czas był wierny swoim planom i strategiom inwestycyjnym, takie spojrzenie wstecz pozwoli mu wyciągnąć właściwe wnioski o popełnionych pomyłkach. W konsekwencji doprowadzi to do ulepszenia stosowanych strategii inwestycyjnych. Problem powstaje w sytuacji, kiedy inwestor nie był wierny metodom. Taką "zdradą" jest gra na podstawie informacji uzyskanych od innych inwestorów lub znajomych. Może także być to porada inwestycyjna, zalecenie inwestycyjne czy rekomendacja. Każdą tego typu podpowiedź należy zweryfikować w stosunku do stosowanego przez nas systemu i metod inwestowania. Jeśli test wypadnie pozytywnie, to jak najbardziej można wcielić w życie tego typu "podpowiedź". Jeśli jednak nie zadaje ona takiego testu - należy ją odrzucić, a nie postępować wbrew sobie. Jeśli inwestor jest wierny swoim metodom, to analiza jego dokonań giełdowych przeprowadzana ex post jest uzasadniona - służy ona bowiem udoskonaleniu tych metod. Jeśli jednak raz po raz inwestor zmienia swój system inwestowania lub też inwestuje w oparciu o informacje (porady) pochodzące z różnych źródeł, to analiza ex post nie ma praktycznie żadnego sensu. No bo co w takim przypadku analizować? Kolegów? Maklerów? Czy też może analityków? Pamiętajmy, że zasada lojalności, tak istotna w świecie mafii, w rzeczywistości ma służyć także inwestorom giełdowym dla wypracowania jeszcze skuteczniejszych metod. Dla jeszcze lepszej gry na giełdzie.

Japończycy do perfekcji opanowali dwie sztuki. Pierwszą jest technika szeptu - w sposób mistrzowski potrafią stworzyć plotkę i "wpuścić" ją na rynek. Plotka jest tak stworzona, że początkujący inwestor nie jest w stanie spostrzec, że informacja może być nieprawdziwa. Kiedy już tłum inwestorów rzuci się do kupowania lub sprzedawania "szeptanych" akcji, Japończycy wykorzystują tę sytuację i sprzedają drogo lub kupują tanio akcje - bohaterów plotki. Drugą tajną bronią Japończyków jest umiejętność odróżnienia plotek od prawdziwych informacji na rynkach międzynarodowych. Doskonale potrafią oddzielić "ziarno od plew".

4. Doradcy czasu wojny i pokoju

Po próbie zabicia Don Vito, Michaele Corleone przejmuje interesy rodzinne. Wtedy też usuwa Toma Hagena z funkcji doradcy Rodziny. Wiadomo już, że wojna gangów między głównymi Rodzinami niedługo wybuchnie. Michaele Corleone tłumaczy Tomowi, że nie jest doradcą czasu wojny. Scena ta nie jest zaliczana do głównych scen "Ojca Chrzestnego", jednakże zawiera w sobie kilka ważnych punktów niezwykle istotnych dla graczy i szeroko rozumianego tradingu. Trading jest trudnym biznesem przepełnionym strachem i chciwością. Często trading uczy też pokory. Pójdźmy dalej i powiedzmy sobie po męsku (przepraszam wszystkie panie): trading jest walką. Nie dziwią nas zatem książki poświęcone sztuce walki przeznaczone dla inwestorów giełdowych.

Nie ma powodów ani przymusu, aby zostać traderem. Jedni lepiej czują się w dłuższych horyzontach inwestycyjnych, np. miesięcznych lub kwartalnych. A propos, co to dla Państwa znaczy długi horyzont inwestycyjny? Proszę odpowiedzieć sobie i dopiero czytać dalej. Dla jednych to będzie miesiąc. Dla innych pół roku. Dla jeszcze innych rok. Mam kolegów, dla których 10 minut na rynku kontraktów terminowych to wieczność, a miesiąc na tych samych akcjach można porównać do lat świetlnych dzielących nas od drugiej najbliższej gwiazdy.

Jeśli stosują Państwo strategię kup i trzymaj, albo jeśli wybierają Państwo spółki dlatego, że mają niski współczynnik (nieważne jaki, ale jako przykład podajmy P/E lub P/BV) - proszę inwestować w takich horyzontach czasowych, w jakich czują się Państwo dobrze. Jak to ma być miesiąc - niech będzie miesiąc. Jak rok - to rok. Itd.

Jednak krótszy horyzont czasowy oznacza trudniejsze warunki inwestowania. Na giełdzie przypomina to warunki polowe czy też może raczej wojenne. Łatwo jest powiedzieć, w jakim długoterminowym trendzie znajduje się rynek (wzrostowym, spadkowym lub bocznym). To samo dotyczy trendów średnio i krótkoterminowych. Zawężając coraz bardziej przedział czasowy - zachowanie rynku nie jest już takie oczywiste. Zmiany cen zaczynają zbliżać się do błądzenia losowego. W szczególności dotyczy to próby odgadnięcia czy kolejna zmiana ceny (tick) będzie wzrostowa lub spadkowa. Polecam tego typu ćwiczenie przed ekranem monitora w oparciu o dane intraday, na wykresie indeksu giełdowego lub ceny akcji o dużej płynności. Jest to doskonałe ćwiczenie na to, jak każdy z inwestorów "czuje" rynek (mówi się też o tzw.: "węchu psa" (z fr. flair) czy też "czuciu taśmy"). Umiejętność wyczucia rynku ma kluczowe znaczenie przy przeprowadzaniu transakcji intraday. Bez tego nie ma nawet co próbować krótkoterminowej gry na giełdzie.

Poprzez słowo "doradca" należy rozumieć w tym punkcie nie tylko osoby udzielające porad czy wskazówek inwestorom, ale także metody i sposoby inwestowania wybierane przez inwestorów. Inwestorzy inwestujący w horyzoncie inwestycyjnym o długości od X jednostek czasu powinni korzystać z porad doradców, którzy są dobrzy właśnie w takich horyzontach. Inwestorzy powinni też wybrać określony arsenał - zbiór strategii i metod inwestowania, zgodny z wybranym horyzontem. Zmianie horyzontu inwestycyjnego powinna towarzyszyć zmiana doradcy oraz metod i strategii inwestowania, bardziej przystosowanych do nowego horyzontu czasowego. To samo dotyczy też:

  1. trendów panujących na rynku (wzrostowe, spadkowe i boczne),
  2. rynków, na których operujemy (rynek kapitałowy, pieniężny i towarowy),
  3. instrumentów, w jaki inwestowane są środki (akcje, obligacje, kontrakty, opcje, swapy),
  4. indywidualnej awersji do ryzyka inwestora.

Dla bardziej wymagających graczy powyższą listę można jeszcze rozszerzyć o inne elementy takie jak: wykorzystywanie dźwigni finansowej, preferowana metoda analizy (fundamentalna, techniczna, portfelowa - oczywiście w zależności od preferowanej długości horyzontu inwestycyjnego).

Wybór "doradców" powinien w każdym momencie uwzględniać pięć powyższych elementów. Co ciekawsze, to inwestor określając te pięć elementów wyznacza jakiego "doradcy" potrzebuje, a nie odwrotnie! Nigdy nie pozwólmy, aby to doradca nas kształtował!!! On jest dla nas, a nie my dla niego!!!

5. To nic osobistego, to biznes

Po zamachu Don Vito odzyskuje zdrowie. W trakcie przyjęcia Pięciu Rodzin przywódcy czterech pozostałych rodzin starają się uzyskać dostęp do politycznych koneksji rodziny Corleone. Don Barzini mówi: "Don Corleone musi pozwolić nam pić wodę z tej studni. Oczywiście może nam za to wystawić rachunek. Nie jesteśmy przecież komunistami". W tym zdaniu zawarta jest zasada stosowana w mafii:" w stosunkach między poszczególnymi rodzinami na pierwszym miejscu stoi pieniądz a nie feudalne czy osobiste rywalizacje, mogące doprowadzić do wypaczeń".

Na rynku kapitałowym zasadę tę przedstawia się na dwa sposoby:

  1. Istnieje cała gama funduszy etycznych inwestujących tylko w pewne branże z pominięciem innych (np. produkcja alkoholu, broń, środki antykoncepcyjne). Poświęcanie zbyt dużo czasu analizie, które fundusze inwestują w branże etyczne a inne nie, prowadzi często do straty z pola widzenia głównego celu funduszy, jakim jest generowanie zysku. To samo dotyczy akcji spółek notowanych na giełdzie. Czy prowadzą one etyczny biznes czy też nieetyczny?
  2. Jak dotąd żaden z banków nigdy nie zapytał inwestora, na jakich akcjach zrobił swój majątek. Przecież nie jest ważne na czym zrobiliśmy naszą fortunne, tylko fakt, że nam się udało i jesteśmy bogaci!

Jeśli zarobiliśmy fortunę to wydajmy te pieniądze albo je przeznaczmy na jakiś szczytny cel. Każdy powinien sam rozstrzygnąć, co jest dla niego etycznym biznesem, a co nie jest i nie poświęcać zbyt dużo czasu na analizowanie tego zagadnienie. Kluczem do sukcesu pozostaje przestrzeganie następującej zasady: należy kupować akcje spółek, na których spodziewamy się zarobić i sprzedawać te, o których mamy przekonanie, że spadną.

Poza tym inwestowanie i trading nie są niczym innym jak biznesem. Nie ma tutaj do rzeczy kim jest inwestor: ojcem czy matką, dziadkiem czy babcią, bratem czy siostrą, członkiem określonej społeczności czy też obywatelem jakiegoś państwa. To po prostu jest biznes. Głównym celem jest zarobienie dużej kwoty pieniędzy na giełdzie i cieszenie się potem życiem. Czasami się to udaje, a czasami nie. Jednakże to ile razy zarobiliśmy, a ile razy straciliśmy ma wpływ na ocenę, jakim traderem jesteśmy. Nie oddaje w żaden sposób naszych wartości moralnych jako człowieka. Duży zysk? To nic osobistego. Duża strata? To nic osobistego. To po prostu biznes.

W rzeczy samej biznes giełdowy (tutaj rozmyślnie używam tego sformułowania) polega na przewidzeniu zmian cen poszczególnych akcji lub całego rynku (kontrakty terminowe, opcje). Wiemy już, że im krótszy horyzont tym sztuka ta staje się trudniejsza. Nieważnym staje się od kogo kupiłem akcje, czy też komu sprzedałem: staremu czy młodemu, kobiecie czy mężczyźnie, Kowalskiemu czy funduszowi. W momencie zawierania transakcji miał on swoją wizję rozwoju sytuacji rynkowej. Jeśli miał rację - zarobił, jeśli ja miałem rację - to ja zarobiłem. To nic osobistego. To BIZNES!

6. Znaki, gesty oraz język

Z filmu "Ojciec Chrzestny" najbardziej znanym gestem jest oczywiście całowanie Dona w rękę na znak posłuszeństwa i szacunku. Innym było przysłanie w papierze ryb symbolizujących, że człowiek od brudnej roboty - Luca, został zabity, tj. spoczywa na dnie rzeki razem z rybkami. Charakterystyczną rzeczą pozostaje to, że mafiozo niezwykle rzadko mówi otwarcie. Woli nieliczne, starannie dobrane słowa i aluzje uzupełniać grą gestów i spojrzeń. Nieznaczne, ale nagłe uniesienie głowy z jednoczesnym zamknięciem oczu oznacza "nie". Połączone pięć palców dłoni uniesionej ku górze oznacza "poczekaj", "cierpliwości", "spokój". W skomplikowanym systemie porozumiewania się mafii sycylijskiej (skąd przecież wywodziła się rodzina Corleone), pochylenie w prawo górnej części tułowia oznacza "jestem śledzony", zaś pochylenie w lewo - "odszukam cię za chwilę". Pochylenie do tylu to wezwanie - "na pomoc". Mafia lubi symbolicznie wskazywać na charakter "winy" zamordowanego człowieka. Zastrzelonemu Giuseppe Luppino położono na ustach kamień, co oznaczało, że złamał regułę milczenia. Martwy Santo Inzerillo miał w ustach banknot pięciodolarowy, a na genitaliach - jednodolarowy. Był to symbol, że dużo mówił, a mało robił.

Mafia posługuje się także specyficznym językiem, a sformułowanie "oferta nie do odrzucenia", rozpowszechnione w filmie "Ojciec Chrzestny", weszła już na stałe do codziennego języka. Specyficznego zwrotu używali także bohaterowie filmu "Donnie Brasco" - "szkoda gadać". Z jednej strony zwrot ten stanowił uznanie i podziw. Z drugiej zaś mógł zostać przyjęty jako obelga. Językowi mafii w filmie "Donnie Brasco" poświęcono stosunkowo dużo miejsca.

W przypadku inwestorów gesty i znaki miały szczególne znaczenie w przypadku notowań giełdowych prowadzonych w systemie open - outcry. Ci, którzy chcieli na bieżąco śledzić zawierane na parkiecie transakcje, musieli znać stosowany przez maklerów język migowy. Dzisiaj z uwagi na rozwój Internetu, znaczenie stosowanych gestów i znaków ma zdecydowanie mniejsze znaczenie. Rośnie za to znaczenie symboli, pod jakimi ukrywają się różnego rodzaju terminy, indeksy i instrumenty giełdowe. W szczególności dotyczy to danych prezentowanych na stronach internetowych w portalach finansowych. Już samo rozszyfrowanie skrótów poszczególnych serii kontraktów terminowych stanowi pewien problem - np. FW20H8 (F - kontrakt futures, W20 - na indeks Wig20, H - seria wygasająca w trzeci poniedziałek marca, 8 - seria wygasająca w 2008 r.).

Język giełdowy jest także dość specyficzny. Inwestorzy stają przed trudnym zadaniem opanowania wyspecjalizowanego słownictwa stosowanego na rynku kapitałowym i pieniężnym. Do tego dochodzi jeszcze słownictwo ekonomiczne. Język giełdowy rozwinął całą masę różnego rodzaju określeń mających symbolizować pewne procesy zachodzące na rynku kapitałowym: "drzewa nie rosną do nieba", "euforia jest złym doradcą", "kupuj, gdy krew leje się strumieniami".

Podsumowanie

Doświadczeni inwestorzy prowadzą dziennik transakcji oraz analizują zawarte transakcje. W zapiskach znajdują się także motywy, które skłoniły inwestora do określonego dealu. Inni wskazują na zachowanie kapitału, jako kluczowy element udanej gry na giełdzie. Istnieją też inne szkoły. Jednak jeden wspólny element we wszystkich tych podejściach jest stały: inwestorzy muszą traktować swoje zajęcie niezwykle poważnie. Nie chodzi tutaj bynajmniej o to, aby przekonywać, że sceny z życia gangsterów stanowią idealny wzorzec dla graczy giełdowych w kształtowaniu ich podejścia do inwestowania. Jednak w dramatycznych sytuacjach na rynku jest coś z filmów gangsterskich. Coś, co przypomina sytuację w stylu "zrób to - albo giń". Wiele z kwestii i scen pochodzących z "Ojca Chrzestnego" zawiera kwintesencję mądrości możliwej do wykorzystania nie tylko w filmowym, ale także w realnym świecie. W tym także giełdowym.

Bibliografia

  1. Coppola F. "Francis Ford Coppola Interview", Academy of Achievement, June 17 / 1995.
  2. Dusza M. "Przestępstwa na rynku kapitałowym", Biblioteka Menedżera i Bankowca, Warszawa 2003.
  3. Dean L. "Sztuka wojny dla graczy i inwestorów giełdowych", Wydawnictwo Zysk i S-ka, Warszawa 1999.
  4. Hobfoll S. "Stres, kultura i społeczność", Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2006.
  5. Kęciek K. "Macki ludzi honoru", Focus Historia, Wydanie specjalne, nr. 1/2008. str. 30.
  6. Krause D. " Sztuka wojny w biznesie", One Press, Katowice 2004.
  7. Lilley P. "Brudne interesy", One Press, Warszawa 2006.
  8. Lupien B., Nassar D., Nassar D. S. "Market Valuation and Analysis for Swing Trading", McGrow - Hill, New York 2004.
  9. Morris C. "Giganci", One Press, Katowice 2005.
  10. Myers D. "Intuicja i jej słabość", Oficyna Wydawnicza UNUS, Warszawa 2004.
  11. Nassar D. "Rules of the Trade", McGrow - Hill, New York 2001.
  12. Nassar D., Nassar D. S. "Active Trading and Investing", McGrow - Hill, New York 2004.
  13. Nassar D. "Foundational Analysis", DVD,
  14. Nofsinger J. "Psychologia inwestowania", One Press, Warszawa 2006.
  15. Penn D. "The Godfather Rulet of Trading", Technical Analysis of Stock & Commodities, Vol. 25 nr. 12, str. 38 - 42.
  16. Pin S., Tsu S. "Sztuka wojny", One Press, Katowice 2004.
  17. Słowiński P. "Sekrety szulerów", Wydawnictwo Prospekt, Katowice 2000.
  18. Szyszka A. "Wycena papierów wartościowych na rynku kapitałowym w świetle finansów behawioralnych", Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, Poznań 2007.
  19. Tyszka T. "Psychologiczne pułapki oceniania i podejmowania decyzji", Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 1999.
  20. Velez O. "Strategies for Profiting on Every Trade", Marketplace Books, New York 2007.
  21. Valez O, Capra G. "Tools and Tactics for the Master DayTrader: Battle-Tested Techniques for Day, Swing, and Position Travers", McGraw - Hill, New York 2000.
  22. Winn D. "Manipulowanie umysłem", Oficyna Wydawnicza UNUS, Warszawa 2003.
  23. Witkowski T. "Psychologia kłamstwa", Oficyna Wydawnicza UNUS, Warszawa 2002.
  24. Witkowski T. "Psychomanipulacje", Oficyna Wydawnicza UNUS, Warszawa 2000.
  25. Zaleśkiewicz T. "Psychologia inwestora giełdowego", Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003.
  26. Zaleśkiewicz T. "Przyjemność czy konieczność. Psychologia spostrzegania i podejmowania ryzyka", Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005.
  27. Zielonka P. "Behawioralne aspekty inwestowania na rynku papierów wartościowych", Wydawnictwa Fachowe CeDeWu.pl, Warszawa 2005.

Strony internetowe:

Filmy:

  1. "Donnie Brasco", Reż. M. Newell, Paramount Pictures 1997, polski tytuł "Donnie Brasco".
  2. "Gangsterzy i filantropi". Reż. J. Hoffman, E. Skórzewski, Zespół filmowy Kamera 1962.
  3. "The Godfather", Reż. F. Coppola, Paramount Pictures 1972, polski tytuł "Ojciec Chrzestny"
  4. "Goodfellas", Reż. M. Scorsese, Warner Bros., 1990, polski tytuł "Chłopcy z ferajny".
  5. "Psy", Reż. W. Psikowski, Zespół Filmowy Kadr 1992.
  6. "Psy 2", Reż. W. Psikowski, Zespół Filmowy Kadr 1994.
  7. "Sara", Reż. M. Ślesicki, Zespół Filmowy Kadr 1997 r.
  8. "Scareface", Reż. B. De Palma, Columbia Pictures 1983, polski tytuł "Człowiek z blizną".

Streszczenie

Chyba mało który z inwestorów giełdowych nie oglądał filmu "Ojciec chrzestny" w reżyserii F. Coppoli oraz innych filmów poświeconych tematyce gangsterskiej i mafijnej. Większość z nas znajduje się pod wrażeniem reguł, jakie obowiązują w tego typu organizacjach. Pojawia się jednak pytanie, czy niektóre z bezwzględnie przestrzeganych praw organizacji przestępczych mogą być wykorzystane na rynku kapitałowym. W szczególności dotyczy to zasad dyscypliny inwestycyjnej i postępowania w określonych sytuacjach, jakie stwarza rynek kapitałowy. W artykule znajduje się próba odpowiedzi na postawione wyżej pytanie.

Post Scriptum

W artykule T. Zalewskiego "Odrastające macki", Polityka 9/2011 str. 56 - 57 opisany został proceder określany jako pump and dump (pompuj i porzuć) polegający na sztucznym windowaniu cen akcji i sprzedawaniu ich przed gwałtownym spadkiem. Procederem tym kierowali gangsterzy z rodzin Gambino i Colombo w latach 90-tych XX w. na Wall Street.
Powodzenie takiej operacji zależy od współdziałania wszystkich uczestników, niewycofywania za wcześnie swoich udziałów, członkowie mafii zajmowali się zatem wymuszaniem dyscypliny. W kontrolowanych przez mafiosów małych biurach maklerskich dochodziło do terroryzowania maklerów, aby nie sprzedawali akcji mimo zleceń od klientów. Tego typu biznes obliczony był na szybki, jednorazowy zysk. W operacjach giełdowych o dłuższym horyzoncie czasu specjalizowali się wykwalifikowani imigranci z dawnego ZSRR. 

O roli Jakuzy w Japonii można przeczytać w artykule: Dżikija N. "Jakuza lepsza od rządu", Gazeta Prawna, 20.04.2011, str. 11.
Jakuza licząca ok. 80 - 100 tys. członków zajmuje się także legalnymi interesami (oczywiście obok tych nielegalnych). Jej obecność na rynku finansowym Japonii jest na tyle duża, że w 2008 r. zorganizowana została na giełdzie w Osace rewizja, której celem było oczyszczenie giełdy z firm powiązanych z jakuzą.

Dr Krzysztof Borowski
Katedra Bankowości SGH

bos bank logo
Grupa kapitałowa
Nagroda specjalna i tytuł BROKERA ROKU 2015
Nagroda specjalna i tytuł BROKERA
ROKU 2015, przyznane przez GPW.

logo_FMR2017aktualny.jpg Finansowa Marka Roku: wyrazista marka promująca edukację, umocnienie pozycji lidera rynku kontraktów terminowych.

nagroda najlepszy dom maklerski 2015
Najwyższa ocena dla DM BOŚ w ankiecie czytelników Gazety Giełdy Parkiet 2015r.