Lekcja 1 z 10

Inwestowanie w akcje – ważne sprawy na początek

15 min

Pytanie po co inwestujemy wydaje się banalne. Odpowiedź zawsze będzie taka sama – żeby zarobić więcej pieniędzy. Ale czy naprawdę wiemy o tym, z czym inwestowanie się wiąże?

Nie każda inwestycja zakończy się zyskiem. Dlatego zawsze przy okazji inwestowaniu należy się liczyć z ryzykiem niepowodzenia.

Nie zawsze inwestycje przyniosą zysk w takim czasie, jak oczekiwaliśmy. Wiele inwestycji zakładanych na rok-dwa kończy się sukcesem po pięciu lub więcej latach.

Może się zdarzyć tak, że zainwestowane (i „zamrożone”) pieniądze będą nam potrzebne wcześniej, niż wynikało to z wcześniejszych planów. Powody mogą być różne: pojawi się inna okazja, albo będziemy potrzebowali gotówki, na wywiązanie się z różnych zobowiązań. Często decyzję o wycofaniu pieniędzy z inwestycji będzie trzeba podjąć  w złym momencie.

Każdy z tych aspektów sprawia, że zanim zaczniemy myśleć o inwestowaniu na giełdzie, warto sobie odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań:

  • Dlaczego inwestuję (czy inwestowanie ma być tylko hobby czy czymś więcej)?
  • Jakie mam oczekiwania co do zysku?
  • Jakie straty jestem w stanie zaakceptować?
  • Ile mogę zainwestować?
  • Ile czasu mogę poświęcić na inwestowanie?

Dlaczego inwestuję?

Większość osób inwestuje, żeby zarobić więcej pieniędzy. To podstawowa definicja inwestycji i inwestowania. Liczymy na to, że zyskamy więcej niż mieliśmy na początku. Cześć z nas robi to profesjonalnie, część amatorsko, ale niemal całe życie szukamy różnych możliwości i okazji. Inwestowanie na giełdzie, inwestowanie w akcje jest jedną z takich możliwości. Często przygodę z rynkiem akcji rozpoczyna się z ciekawości.

Czasami amatorskie inwestowanie przeradza się w coś znacznie więcej, może być nawet wstępem do zawodowej kariery na rynku kapitałowym.

Jeszcze inni traktują rynek giełdowy, jako kolejną z możliwości osiągania dodatkowego zysku. Być może mają już doświadczenie na rynku nieruchomości, foreksie czy innych rodzajach inwestycji lub biznesie.

Niezależnie od tego, czy podchodzimy do inwestowania jak amator, który szuka dobrego miejsca dla swoich nadwyżek finansowych, czy zawodowiec powinno się stosować odpowiednie zasady. Owe zasady zakładają między innymi ochronę własnego kapitału. Co to oznacza? Inwestowanie wiąże się nieodłącznie z ryzykiem straty. Musimy się na to przygotować, że nie każda transakcja zakończy się zyskiem. Naszym celem jest jednak takie podejmowanie decyzji, by transakcje zyskowne przynosiły więcej niż stratne. Ważne jest również to, w jaki sposób te zyski powstają.

Wyobraź sobie, że w 9 na 10 transakcji zarobiłeś po 1000 złotych. A później nastąpiła jedna transakcja przynosząca 15 tysięcy straty. W rezultacie po 10 transakcjach, z których większość była zyskowna jesteś 6 tysięcy złotych na minusie. 
A teraz odwrotna sytuacja. W ciągu 9 transakcji tracisz po 1000 złotych. W dziesiątej zarabiasz 15 tysięcy. Łącznie zyskałeś 6 tysięcy.

Takie sytuacje naprawdę się zdarzają! Jedna zbyt duża strata do której dopuścił inwestor może zniwelować wiele mniejszych zysków. Z drugiej strony jeśli inwestor stara się chronić kapitał i szybko zamyka źle rokujące inwestycje (z małymi stratami), jego zyski będą płynęły z tych nielicznych udanych. Więcej na ten temat napiszemy w lekcji 7.
Większość z nas inwestuje dla zysków. Może niektórzy chcą udowadniać sobie, że przewidują przyszłość, że wiedzą jak działa giełda, że chcą pochwalić się dobrymi trafieniami. Ale przede wszystkim chodzi o zysk. Często chęć tego zysku może przesłonić nam zdrowy rozsądek (Lekcja 8 – Poznaj samego siebie).

Przede wszystkim jednak warto pamiętać, że aby zacząć inwestowanie w akcje na giełdzie nie trzeba wielkich nakładów kapitału (jak przy nieruchomościach) i poświęconego czasu.

Jakie mam oczekiwania co do zysku?

Z inwestowaniem w akcje wiąże się sporo mitów. Ludzie najczęściej zaczynają się interesować tą formą, gdy o akcjach jest głośno w mediach. Podczas tzw. hossy (rynku byka) czyli długotrwałego i silnego wzrostu cen, akcje mogą zyskiwać po kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt procent. To rozbudza wyobraźnię i oczekiwania. Analogicznie podczas bessy (rynek niedźwiedzia), gdy kursy akcji większości przedsiębiorstw spadają i inwestorzy mogą stracić znaczne kwoty z zainwestowanego kapitału.

Rynki akcji poruszają się w cyklach, które w pewnym sensie są powieleniem zachowania gospodarki. Podczas dobrej koniunktury ceny akcji rosną, podczas słabej maleją. Rozpoczynając przygodę z inwestowaniem w akcje należy mieć tego świadomość. Choć wysokie zyski są tu jak najbardziej możliwe, to nie zawsze uda nam się kupić te akcje, które będą wyłącznie rosły. Czasem nasze decyzje będą dotyczyły spółek, których akcje tracą na wartości, co będzie oznaczało straty.
Co więcej, nie istnieje taka technika, która na giełdzie pozwala wyłącznie zarabiać. W tym przypadku działa identyczna zasada jak w biznesie, na niektórych inwestycjach się traci, na innych zarabia. Ważne jest ostateczny wynik z wielu naszych inwestycji.

Miernikiem zachowania się rynku akcji są indeksy akcji. Na warszawskiej giełdzie jest ich kilka. Indeksem obejmującym cały rynek jest WIG. Od początku istnienia w 1991 roku do 2018 roku średni zysk pokazywany przez indeks wyniósł ok. 16%. W tym uwzględniona jest zmiana cen oraz wypłacane dywidendy przez spółki. Średnia nie pokazuje jednak poszczególnych spadków i wzrostów. Tego, że w jednym roku ceny mogą rosnąć po 60 procent, a w innym spaść o 50.

Nasze oczekiwania co do możliwych zysków z akcji powinny uwzględniać te dane. Możliwe do osiągnięcia są zyski dwucyfrowe w ciągu roku, ale średnio. W poszczególnych latach może być różnie. Realne oczekiwania średnioroczne to 7-15 procent jeśli weźmiemy pod uwagę szeroki rynek. Co nie oznacza, że w przypadkach pojedynczych inwestycji nie będzie inaczej.

Podczas hossy, gdy większość akcji rośnie, jedne będą rosły bardziej dynamicznie, inne mniej. A jeszcze inne mogą nawet spadać. Analogicznie podczas bessy  większość akcji doświadczy spadków, lecz w części przypadków mogą być bardzo silne, w innych słabsze, a niewielka garstka spółek może nawet rosnąć wbrew ogólnej tendencji. Zachowanie spółek zależy od tego, jaka to branża, czy spółka jest mała, czy duża. Czy jest to dynamiczny biznes z ogromnymi perspektywami i oczekiwaniami zysków (np. spółki technologiczne), czy może dane przedsiębiorstwo jest ogromnym, dojrzałym biznesem, w przypadku którego większość inwestorów nie oczekuje spektakularnych wzrostu zysków, tylko ich systematycznego wzrostu.

W 2017 roku indeks WIG zyskał 23 procent, spośród 483 spółek notowanych na GPW 245 przyniosło zysk, zaś inwestycja w pozostałe 235  zakończyła się stratą. Najmocniej rosły akcje spółki DEKPOL, które zyskały 260 procent, zaś najwięcej straciły PBG, aż 93 procent. Taka właśnie jest giełda.

Jakie straty jestem w stanie zaakceptować?

Konsekwencją zmian cen akcji na giełdzie jest to, że nie każda inwestycja zakończy się zyskiem. Zdarzą się takie, na których poniesiemy stratę. Może nawet straty wystąpią kilka razy pod rząd. Podczas bessy akcje mają to do siebie, że większość z nich spada, choćby nawet pojedyncze spółki radziły sobie lepiej niż przeciętnie. Zmienność cen akcji sprawia, że z inwestowaniem bardzo ściśle związane jest ryzyko straty.

Zazwyczaj zdarza się tak, że akcje młodych, małych przedsiębiorstw potrafią silnie rosnąć. To jedna strona medalu. Mogą one też doświadczać gwałtownych załamań, gdy okaże się, że ich plany nie powiodły się do końca, lub z jakichś powodów przestały być cenione wśród inwestorów.

Każdy inwestor ma częściowy wpływ na ryzyko swojego portfela, czyli zainwestowanych pieniędzy. Powinien odpowiednio wcześnie określić swój „poziom bólu”, czyli akceptowalnej możliwej straty na danej inwestycji. Może to być 5, 10, 15, a nawet 30 procent. Nie ma tu złotej reguły ponieważ jest to indywidualne podejście każdego z nas.

W wielu przypadkach ten  próg bólu będzie wiązał się z wybranym podejściem do inwestowania. Działający bardzo szybko tzw. day-traderzy (kupujący i sprzedający akcje podczas jednej sesji) mogą wyznaczyć sobie limity bardzo blisko, bo w ciągu dnia zmienność cen jest ograniczona.

Z kolei inwestorzy długoterminowi – zamierzający trzymać akcje przez wiele miesięcy powinni wyznaczyć maksymalną dopuszczalną stratę na co najmniej kilkanaście procent.

Należy jednak pamiętać, że wybór techniki wiąże się z wieloma aspektami. Day-trading wymaga niemal stałej obecności przy notowaniach, zawierania wielu transakcji i zadowolenie się niewielkim zyskiem. Przy inwestowaniu długoterminowym, nie musimy poświęcać tak dużego czasu na ocenę rynku, monitorowanie go, możemy brać pod uwagę spółki wypłacające dywidendy.

Ile mogę zainwestować?

Przede wszystkim, ze względu na ryzyko związane z inwestowaniem należy pamiętać, że pieniądze na inwestycje powinny być przeznaczone w przemyślany sposób. Nie powinny to być pieniądze z kredytów czy pożyczek. Nie powinny to być nasze oszczędności, które przeznaczone są na „czarną godzinę” lub na konkretny cel (np. kupno samochodu za 10 miesięcy). Inwestowane pieniądze powinny być wolne od obciążeń w stylu: za miesiąc będę ich potrzebował.
Inwestowanie w akcje można rozpocząć od naprawdę niedużych kwot (nawet 100 złotych). Wiele akcji kosztuje kilka złotych. Jednak w takiej sytuacji należy pamiętać, o proporcjonalnie wysokich kosztach prowizji oraz ograniczeniach w dostępie do akcji wielu przedsiębiorstw, których ceny mogą wynosić kilkadziesiąt a nawet kilkaset złotych za sztukę.
Rozsądnym wyjściem na początek są kwoty rzędu kilku tysięcy złotych. Dzięki temu możemy zbudować portfel kilku inwestycji (patrz Lekcja 7 – Dywersyfikacja), a dodatkowo nieudane transakcje przynoszące straty nie będą tak bolesne, jeśli nasz portfel będzie zróżnicowany.

Ile czasu mogę poświęcić na inwestowanie?

Inwestorzy potrafią poświęcać inwestowaniu całe godziny. Nie chodzi tu wyłącznie o patrzenie na notowania i szukanie okazji. To przede wszystkim czas na czytanie analiz, przeglądanie informacji, ciągłe uczenie się i doskonalenie. W zależności od metody i oczekiwań, giełda może przypominać pracę na cały-etat (day-trading) albo tylko dodatkowy sposób na zyski.

Wielu inwestorów poświęca godzinę dziennie lub nawet godzinę tygodniowo. Robi zestawienia, podsumowanie transakcji, planuje nowe inwestycje. W wielu wypadkach są to rutynowe czynności, których zakończeniem jest złożenie zleceń.

Naturalnie w miarę zdobywanego doświadczenia ten czas może się skracać. Na początku, gdy inwestor cały czas się uczy i stara się dowiedzieć jak najwięcej ten czas może być dłuższy.

Opracuj zasady i plan działania

Każdy biznes powinien mieć ustalone zasady i plan działania. Identycznie jest z inwestowaniem na rynku. Wielu inwestorów kupuje i sprzedaje akcje pod wpływem impulsu. Coś usłyszą, przeczytają i już podejmują decyzję. To dobry krok do porażki.
Rozsądnie jest opracować zasady dotyczące najważniejszych elementów każdej transakcji

  • Kupno
  • Sprzedaż
  • Ile ryzykuję

Bez względu na to, jakiej metody analitycznej użyjesz, warto mieć własny jasno określony zestaw kryteriów (sygnałów), na podstawie których kupujemy akcje.

Podobne zasady będą dotyczyły zamknięcia inwestycji, czyli sprzedaży. W tym wypadku dodatkowo pomocne będzie wyznaczanie własnych „poziomów obrony” (poziomy stop) czyli takich momentów, w których kategorycznie sprzedajemy posiadane akcje, żeby najczęściej nie dopuścić do powiększania się strat.

Takie podejście sprawi, że będziemy również na każdym etapie inwestycji wiedzieli jakie jest jej ryzyko, czyli ile możemy stracić.

Powiedzmy, że kupiliśmy 100 akcji po 15 złotych. Całkowity koszt naszej inwestycji wyniósł 1 500 zł. Ustalamy arbitralnie, że gdy cena akcji spadnie do 10 złotych sprzedajemy je. Oznacza to, że dopuszczamy do straty 5 zł/ akcje. Łączna strata na całej naszej inwestycji wyniesie więc 500 złotych.

Wydaje się to dużo w stosunku do całej inwestycji (1500 zł), ale jeśli nasz cały portfel inwestycyjny jest warty 10 000 złotych, to owe 500 złotych stanowi już zaledwie 5 procent.

Postępując w ten sposób możemy kupić do portfela kilka różnych akcji wyznaczając dla każdej inne progi zamknięcia pozycji.

Wielu psychologów zajmujących się podejmowanie decyzji na giełdzie podkreśla znaczenie, jakie ma znajomość wielkości straty od momentu rozpoczęcia transakcji. Eliminujemy w ten sposób emocje związane ze stresem w wyniku nieoczekiwanej straty; wiemy, że mamy plan działania; jesteśmy przygotowani od początku do podjęcia trudnej decyzji, jaką jest wychodzenie z inwestycji ze stratą.

Prowadź dziennik/notatki

Prowadzenie dziennika, czy nawet robienie zwykłych notatek (na papierze, w komputerze, tablecie, smartfonie) pozwala zapanować nad cały procesem inwestycji. Zapisywanie pomysłów, powodów dla których dane akcje są interesujące, albo dlaczego je się kupiło. To wszystko systematyzuje inwestowanie, a bardzo często pozwala krytycznie ocenić własne decyzje.

Podsumowanie raz dziennie, a może raz w tygodniu, czy raz w miesiącu wyników inwestowania pozwala na obiektywne spojrzenie, czy dotychczasowe podejście/metoda się sprawdza i przynosi zyski, czy też nie.

Wymaga to niewielkiego nakładu, a jest jednym z elementów, które mogą pozwolić odnieść sukces na giełdzie.
Co naprawdę wiesz o sobie

Lubisz ryzyko? A może szukasz pewności? To pytania, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Jest jeszcze trudniej, jeśli nie zaczęło się inwestować. Zacznijmy od tego, że większość ludzi przeszacowuje swoją skłonność do ryzyka. To znaczy, że zanim faktycznie doświadczy efektów inwestowania (i tych pozytywnych i negatywnych) na własnym portfelu sądzi, że jest w stanie zaakceptować wyższe ryzyko. Na początku większość z nas myśli przede wszystkim o możliwych zyskach.

Później w miarę, gdy to ryzyko się urzeczywistnia okazuje się, że jednak strata 10 procent jest znacznie bardziej bolesna, niż wydawało się to w teorii.

Dlatego tak ważne jest by na początku przygody z akcjami nie rzucać się na głęboką wodę i nie inwestować wszystkich posiadanych środków. O wiele rozsądniej będzie patrzeć na to, jak faktycznie reagujemy na straty w portfelu. Czy budzą w nas niepokój, a może doprowadzają do ogromnej frustracji? Może myślimy o nich całymi dniami, mamy problemy ze snem. To możliwe nawet przy relatywnie niewielkich pieniądzach, bo ludzie po prostu nie lubią tracić.

Ale już na tej podstawie będziemy mogli ocenić, czy jesteśmy gotowi na 5, 10, 15 czy więcej procent strat z transakcji i do tego dobrać własną strategię, plan działania, a nawet rodzaj spółek w portfelu.

Zapraszamy również do lektury tekstu na blogi.bossa.pl dla początkujących o metodzie 3 spółki w 3 miesiące.

Bądź cierpliwy! Nie inwestuj od razu wszystkiego. Okazje zawsze się pojawią.

Niniejszy materiał, przygotowany przez DM BOŚ S.A. ma charakter wyłącznie informacyjny... Dowiedz się więcej